 |
 |
|
W jego spojrzeniu
dostrzegłem zdziwienie, gdy arszenik, który wcześniej wsypałem mu do cappuccino,
zaczął działać. Zaczął zwijać się w konwulsjach, aż w końcu znieruchomiał
na stole jak jakaś bezładna masa. Zacząłem tańczyć po całym pokoju, radując
się z udanej zemsty.
Mój sen na jawie przerwał
nagle lekki wyrzut sumienia. Pomyślałem sobie: "Zaraz, nie mogę tego zrobić.
Jestem przecież chrześcijaninem i muszę przebaczyć temu kretynowi, choć
nie mam na to ochoty" Stanąłem wiec oko w oko z prawdą, że Bóg wymaga
ode mnie, żebym przebaczał innym tak jak On mi przebacza, i że Bóg jest
o wiele bardziej miłosierny niż ludzie.
|
 |
|
Św. Mateusz (18:21)
opowiada o tym, jak Piotr przyszedł do Jezusa czując się bardzo uduchowiony.
Chcąc zrobić na Jezusie wrażenie zapytał Go: "Panie, ile razy mam przebaczyć,
jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?" Myślał, że
takie słowa bardzo Jezusowi zaimponują. Sądził, że widząc jego gotowość
do przebaczania aż siedem razy Jezus pomyśli sobie, że Piotr jest naprawdę
wyrozumiały.
Ale co powiedział
na to Jezus? "Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt
siedem razy". Innymi słowy, nigdy nie przestawaj przebaczać.
Teraz zapytam ciebie:
ile razy jesteś gotów komuś przebaczyć? Siedem razy? Zastanów się. Pomyśl
o kimś, kto swoim postępowaniem naprawdę cię zranił. Ja też przypominam
sobie ludzi, którzy wyrządzili mi krzywdę, i moją zdolność przebaczania.
Szczerze mówiąc, przebaczenie im nawet raz kosztuje mnie bardzo wiele.
Od czasu do czasu
muszę walczyć z moją wyobraźnią, która podsuwa mi obrazy, jak strzelam
do ludzi, którzy mnie skrzywdzili. Wyobrażam sobie, że wpadają pod pociąg
i rozjeżdżają ich samochody. Potem jednak myślę sobie: "Chwileczkę, przecież
kocham Jezusa, a On każe mi przebaczać".
Następnie toczy się
we mnie walka pomiędzy chęcią przebaczenia a myślą, że ta osoba na to
nie zasługuje. Ale kocham Jezusa, więc próbuję przebaczyć. Po mniej więcej
pół roku jestem wreszcie do tego gotów. Są ludzie, którzy nie przebaczyli
nikomu ani razu. A Jezus powiedział przecież "siedemdziesiąt siedem razy".
Widzisz więc, że Bóg jest o wiele bardziej miłosierny niż ludzie.
Księga Izajasza 55:7
mówi:
"Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania.
Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, i do Boga naszego,
gdyż hojny jest w przebaczaniu".
Dlaczego Jezus mówi
nam, że powinniśmy przebaczać tak wiele razy? Dlaczego powiedział, że
Bóg postanowił przebaczać nam tak często, jak o to poprosimy? - Dlatego,
że Jezus znał ludzi, za których miał umrzeć.
Ewangelia Św. Mateusza
9:9 mówi, że Jezus ujrzał człowieka o imieniu Mateusz, siedzącego w komorze
celnej. Powiedział do niego: "Pójdź za mną", a on wstał i poszedł za Nim.
Dalej jest mowa o tym, że Jezus udał się do domu Mateusza razem z wieloma
innymi celnikami i grzesznikami. Do uczty dołączyli też Jego uczniowie
i wszyscy razem spożywali posiłek.
Mateusz nie był miłym
człowiekiem. Wykorzystywał ludzi biednych i był nieźle stuknięty. Wcale
nie był sympatyczny. Pracował dla okupanta i nie liczyło się dla niego
nic oprócz pieniędzy. Jezus popatrzył na tego niesympatycznego człowieka
o imieniu Mateusz, znienawidzonego przez wszystkich. Spojrzał mu w oczy
i powiedział: "Pójdź za mną". Dlaczego Jezus powiedział to komuś takiemu
jak Mateusz?
Przechodząc czasem
ulicami Amsterdamu widziałem ludzi chorych umysłowo, jedzących z rynsztoka.
Gdy szedłem po schodach do mojego mieszkania widziałem, jak narkomani
dłubią w szczelinach w poszukiwaniu narkotyków. Patrząc na nich myślałem
o moich dwóch synkach. Myślałem sobie wówczas, że każdy z nich był kiedyś
pięcioletnim chłopcem. A gdzie znalazł się teraz? Patrzyłem na tych chorych
ludzi i myślałem sobie, że kiedyś byli tacy sami jak moje dzieci. Zacząłem
czuć do nich odrobinę Bożej miłości.
Jezus postrzegał Mateusza
jako dziecko i ciągle go kochał, mimo że Mateusz był złym człowiekiem.
Dlatego właśnie poszedł do jego domu i jadł obiad razem z nim i jego równie
złymi kompanami.
|
|
Teraz pojawiają się
faryzeusze.
Faryzeusze zobaczyli,
że Jezus je obiad z tym strasznym człowiekiem i zapytali jego uczniów:
"Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami"? On
usłyszawszy to rzekł: "Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy
się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co to znaczy: Chcę raczej
miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale
grzeszników".
|
Ewangelia
wg św. Mateusza 9,9-13
Odchodząc
stamtąd, Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem
Mateusz, i rzekł do niego: "Pójdź za Mną". On wstał i poszedł za Nim.
Gdy
Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników
i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili
do Jego uczniów: "Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i
grzesznikami?"
On,
usłyszawszy to, rzekł: "Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy
się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej
miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale
grzeszników".
|
|
Gdy już przyjmiemy
Jezusa do swego serca, zapominamy o tym, że poznaliśmy Go właśnie dzięki
Jego miłosierdziu, a nie dlatego, że jesteśmy lepsi od innych. Wyobrażamy
sobie, że Bóg patrzy na nas i mówi: "O, ten facet ma w sobie wielkie możliwości.
Będzie doskonałym nabytkiem dla mojego królestwa. Będę usilnie starał
się go powołać i zapomnę o tamtym facecie z rynsztoka, bo on i tak jest
przegrany".
Kierując się takim
obrazem Boga zaczynam czuć się człowiekiem bardziej wartościowym niż tamten
facet z rynsztoka, który daje sobie heroinę do żyły. Zapominam o tym,
że poznałem Jezusa dzięki Jego miłosierdziu wobec mnie.
Pamiętam początki
mojej działalności, kiedy to będąc jeszcze na studiach założyłem grupę
biblijną. To było coś wspaniałego. Wszyscy głęboko przeżywaliśmy prawdę,
że Jezus jest osobą i że jest taki prawdziwy. Prowadząc tę grupę coraz
bardziej otwierałem się na Boga. Coraz bardziej przeżywałem również to,
że Bóg może działać za moim pośrednictwem.
Pewnego dnia poszedłem
z kumplami do baru. Jeden z nich zaproponował mi: "Spróbuj tego drinka".
Odmówiłem, ale on namawiał: "Spróbuj, to naprawdę dobre, musisz tego skosztować.
Był sobotni wieczór, w barze grali dobrą muzykę, a ja pomyślałem sobie,
że od jednego drinka nic mi się nie stanie. W rezultacie się upiliśmy.
Trzymając się jeden drugiego, próbowaliśmy wrócić do naszego mieszkania.
Ledwie mogłem wejść
po schodach. Kilku ludzi z mojej grupki biblijnej zobaczyło mnie w tym
stanie. Próbowali mnie o coś pytać, ale ja nie wiedziałem nawet, co do
mnie mówią.
Następnego ranka pomyślałem
sobie, że Bóg mnie już nie kocha. Wszystko się skończyło. On mi zaufał
i powierzył mi prowadzenie grupy biblijnej, a ja zachowałem się tak podle.
Teraz już nie będzie mógł działać przeze mnie. Zadzwoniłem do kogoś i
powiedziałem, że będzie musiał odtąd poprowadzić grupę, bo ja już nie
mogę tego robić. Ale ponieważ zrobiłem to prawie w ostatniej chwili, nie
znaleźliśmy nikogo na moje miejsce.
Udałem się więc na
rozmowę z Bogiem. Powiedziałem Mu, że jest mi bardzo przykro i czuję się
okropnie z powodu tego, co zrobiłem. Poprosiłem Go o przebaczenie. Na
koniec modlitwy powiedziałem, że wiem, że teraz już nie będzie mógł się
mną posługiwać i z niechęcią poszedłem na spotkanie grupy.
Najdziwniejsze było
to, że wtedy czułem w sobie Bożą moc tak silnie jak nigdy dotąd. Było
to jedno z najlepszych spotkań, jakie udało mi się poprowadzić w czasie
studiów. Nie zrozumcie mnie źle, nie dlatego, że się upiłem. Nie twierdzę
też, że Bóg chce, abyśmy upijali się co tydzień. Chodzi mi o to, że Bóg
jest Ojcem, który chętnie wybacza. Zapominamy o tym, że możemy Mu służyć
dzięki Jego miłosierdziu, a nie dlatego, że jesteśmy dobrzy. Jezus wiedział,
za kogo umiera. Wiedział, że będzie musiał przebaczać mi ze sto razy.
|
|
Nie próbuję tu usprawiedliwiać
grzechu ani nakłaniać do jego lekceważenia. Jeżeli bawimy się z grzechem,
to w końcu on nas zniszczy. Ale Bóg jest Ojcem, który wybiega powitać
syna marnotrawnego. Daje mu nową szatę i wkłada pierścień na palec. Bóg
przebaczył łotrowi na krzyżu, który nie czynił żadnych dobrych uczynków,
i mógł wtedy jedynie prosić Jezusa: "Pamiętaj o mnie, gdy przyjdziesz
do swego królestwa". A Jezus odpowiedział: "Jeszcze dziś będziesz ze mną
w raju".
|
Ewangelia
wg św. Łukasza 15,20-24
Ale
gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko;
wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go.
A
syn rzekł do niego: "Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie,
już nie jestem godzien nazywać się twoim synem".
Lecz
ojciec rzekł do swoich sług: "Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie
go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie
utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten
mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się". I zaczęli się
bawić.
|
|
Tylko Bóg przygarnia
kogoś, kto czyni zło i komu nikt nie chce wybaczyć, i mówi: "Ja ci przebaczam".
Świat ci nie wybaczy, nie wybaczą przyjaciele, ale Bóg przebaczy ci na
pewno.
Więzienie HM jest bardzo stare i znajduje się w Irlandii Północnej, w
samym centrum Belfastu. Wybudowano tunel łączący więzienie z budynkiem
sądu, bo przeprowadzanie więźniów górą jest zbyt niebezpieczne. Z uwagi
na niebezpieczeństwo ataków IRA więzienie i budynek sądu otacza ściana
z drutu kolczastego, do której przymocowane są kamery.
Jodi i ja chodziliśmy tam raz na kilka miesięcy, aby odwiedzić jednego
z naszych znajomych, który odsiadywał tam dożywotni wyrok za działalność
w IRA. Trevor stał na czatach w czasie, gdy w barze dla Protestantów zamordowano
kilka osób, po czym uciekł przed policją do Amsterdamu. W więzieniu jest
odizolowany od współwięźniów. Określa się go mianem "supergrass", bo wyjawił
tożsamość sprawców tych morderstw.
W Amsterdamie Trevor spotkał kilku chrześcijan i przyjął Jezusa do swego
życia. Choć ryzyko że zostanie złapany było bardzo małe, poczuł, że powinien
wrócić do Belfastu i oddać się w ręce władz. Poczuł się również zobowiązany
wyjawić nazwiska tych, którzy mogą dokonać kolejnych morderstw, choć to
naraziło jego życie na jeszcze większe niebezpieczeństwo. Miał prawo negocjować
z policją zmniejszenie kary, ale nie chciał. Błagał Jezusa o przebaczenie,
a On mu wybaczył. Jezus uwolnił go od jego strasznego czynu.
Bóg daje nam nie tylko drugą szansę, ale też i każdą kolejną. Nawet najokropniejsi
przestępcy łagodnieją i stają się pełni miłości, ponieważ Bóg pragnie
im przebaczyć.
Jeżeli nie pojmujemy Bożego miłosierdzia, podobnie jak faryzeusze zaczynamy
koncentrować się na prawie. Zaczynamy wyznawać religię, która w rzeczywistości
odpycha ludzi od Boga. Tracimy całą naszą radość i zaczynamy odczuwać
ogromny ciężar, bo zawsze usiłujemy się poprawić.
Musimy odnaleźć Jezusa i Jego miłosierdzie. Bóg wychodzi mi naprzeciw
nie dlatego, że jestem dobry. Robi to wyłącznie dlatego, że Jego miłość
i chęć przebaczania jest wielka. Jezus wyciąga do mnie ręce i mówi: "Ja
ci przebaczam i gdy popełnisz błąd, chcę dać ci następną szansę".
Wielu ludzi wątpi w to, że mamy przed sobą kolejną szansę. Boją się zwrócić
do Boga i prosić Go o przebaczenie - podobnie jak syn marnotrawny bał
się wracać do swego ojca.
Ale Ojciec patrzy na nas i mówi: "Zbliż się do mnie. Ja chcę ci przebaczyć.
Jestem inny niż świat. Nie jestem taki, jak niektórzy ludzie, których
spotkałeś w Kościele. Jestem inny niż oni. Jestem gotów ci przebaczyć.
Chcę pozwolić ci zacząć wszystko od nowa". Jezus jest Bogiem miłosiernym
i litościwym, i to jest dobra nowina.
Bóg może mnie ocalić i pomóc mi, gdy jestem bezsilny. Taki właśnie jest
Jezus.
|
 |