kliknij aby wrócic

Znam człowieka, który jest prawdziwym rewolucjonistą. Podczas stanu wojennego w Polsce walczył z policją na ulicach. Darek organizował demonstracje przeciwko władzom komunistycznym. A wtedy policja biła go pałkami.

Władze komunistyczne chciały wziąć Darka do wojska, więc przez miesiąc udawał chorobę psychiczną. Siedział na łóżku i udawał, że boi się wstać. Matka Darka wezwała lekarza i powiedziała, że z jej synem coś jest nie w porządku, bo boi się wstać z łóżka. W ten sposób Darek wykręcił się od służby w wojsku.

Kolega Darka przez miesiąc nie mył się i nie chodził do toalety. Tak naprawdę chodził do toalety, ale nie zdejmował ubrania. Potem wziął żyletkę i ponacinał sobie trochę dziąsła. Schował się w krzakach, a Darek wezwał policję i powiedział, że w krzakach siedzi jakiś wariat. Policja przyjechała, żeby to sprawdzić, a wtedy kolega Darka wyskoczył z krzaków. Złapali go i zawieźli do miejscowego zakładu dla chorych umysłowo. W ten sposób uniknął wojska.

Podczas jednego z moich pobytów w Stanach Zjednoczonych ogromnie zniechęcającym przeżyciem było dla mnie spotkanie z wieloma moimi starymi znajomymi. Kiedyś razem studiowaliśmy i wyznawaliśmy te same postępowe poglądy. Nie mieliśmy zamiaru dać się wciągnąć w to co wszyscy. Chcieliśmy być postępowi i radykalni.

Podczas tego pobytu uświadomiłem sobie, że niektórzy moi starzy znajomi zupełnie zatracili owe spojrzenie w przyszłość i nie mają już w sobie tej samej pasji co przedtem. Zastanawiałem się, dlaczego tak się stało. Dlaczego dziś tak niewielu chrześcijan ma w sobie pasję? Dlaczego zamiast u nich muszę szukać jej w świecie?

Gdy nasz zespół przygotowywał się do występu w klubie, przez głośniki puszczono muzykę Ice T, aby rozgrzać publiczność przed koncertem. Ice T mówił wszystkim, że trzeba zabić tego i tamtego, i p...ić to i tamto. Jego muzyka wywołała we mnie dwie reakcje.

Po pierwsze zdenerwowała mnie, bo Ice T pozdrawiał wszystkich swoich braci w więzieniu. Pomyślałem sobie, że podżega ludzi do używania przemocy, w wyniku czego lądują w więzieniu, a tymczasem on jeździ sobie limuzyną i żyje jak król. Jednak bardziej poruszyło mnie to, że pociągała mnie ta muzyka, bo miała w sobie pasję.

Dlaczego tak niewielu chrześcijan ma w sobie pasję? Dlaczego tak wielu z tych, którzy zaczynają z najlepszymi intencjami, kończy na niczym? Zaczynają przecież z dobrymi pomysłami na życie, ze spojrzeniem daleko w przyszłość, a kończą bez pasji i bez perspektyw.

Słuchamy mediów, oglądamy telewizję i myślimy sobie, że marzyć o czymś to znaczy to zrobić. Jeżeli jednak teraz czegoś nie zrobimy, nie zrobimy tego i później.

KSIĘGA DANIELA 3,1-7 i n.

Król Nabuchodonozor sporządził złoty posąg o wysokości sześćdziesięciu łokci, a szerokości sześciu łokci i kazał go ustawić na równinie Dura w prowincji babilońskiej. Następnie polecił król Nabuchodonozor satrapom, namiestnikom, rządcom, radcom, skarbnikom, sędziom, prawnikom i wszystkim zarządcom prowincji zebrać się i uczestniczyć w poświęceniu posągu wzniesionego przez króla Nabuchodonozora. Zebrali się więc satrapowie, namiestnicy, rządcy, radcy, skarbnicy, sędziowie, prawnicy i wszyscy zarządcy prowincji na poświęcenie posągu wzniesionego przez króla Nabuchodonozora i ustawili się przed posągiem, który wzniósł król Nabuchodonozor.

Herold zaś obwieszczał donośnie: "Rozkaz dla was, narody, ludy, języki: w chwili, gdy usłyszycie dźwięk rogu, fletu, lutni, harfy, psalterium, dud i wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych, upadniecie na twarz i oddacie pokłon złotemu posągowi, który wzniósł król Nabuchodonozor. Kto by nie upadł na twarz i nie oddał pokłonu, zostanie natychmiast wrzucony do rozpalonego pieca". >>

>> W chwili więc, gdy dał się słyszeć dźwięk rogu, fletu, lutni, harfy, psalterium, dud i wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych, wszystkie narody, ludy, języki padły na twarz, oddając pokłon złotemu posągowi, który wzniósł król Nabuchodonozor.

Niektórzy Chaldejczycy przyszli jednocześnie, by oskarżyć Żydów. Zwrócili się do króla Nabuchodonozora i powiedzieli: "Królu, żyj wiecznie! Wydałeś, królu, rozporządzenie, by każdy, gdy usłyszy dźwięk rogu, fletu, lutni, harfy, psalterium, dud i wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych, upadł na twarz i oddał pokłon złotemu posągowi. Kto by zaś nie upadł na twarz i nie oddał pokłonu, miał być wrzucony do rozpalonego pieca. Są tutaj jednak mężowie żydowscy, których uczyniłeś zwierzchnikami miasta babilońskiego, Szadrak, Meszak i Abed-Nego; mężowie ci nie liczą się z tobą, królu. Nie oddają czci twemu bogu ani nie oddają pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłeś".

Nabuchodonozor zapłonął gniewem i rozkazał przyprowadzić Szadraka, Meszaka i Abed-Nega. Sprowadzono więc tych mężów przed króla. Zwrócił się do nich Nabuchodonozor i powiedział: "Czy jest prawdą, Szadraku, Meszaku i Abed-Nego, że nie czcicie mojego boga ani nie oddajecie pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłem? Czy teraz jesteście gotowi - w chwili gdy usłyszycie dźwięk rogu, fletu, lutni, harfy, psalterium, dud i wszelkiego rodzaju instrumentów muzycznych - upaść na twarz i oddać pokłon posągowi, który uczyniłem? Jeżeli zaś nie oddacie pokłonu, zostaniecie natychmiast wrzuceni do rozpalonego pieca. Który zaś bóg mógłby was wyrwać z moich rąk?">>

Moim zdaniem problem leży może w tym, że oddajemy pokłon posągowi. Pozwólcie, że wyjaśnię, o co mi chodzi. Król Nabuchodonozor z trzeciego rozdziału Księgi Daniela wpadł na pomysł wykonania złotego posągu. Zwołał wszystkich możnych i starszyznę miasta i oznajmił im, że ma zamiar wznieść posąg ze złota. Miała to być najpiękniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek widzieli. Możni i starszyzna powiedzieli królowi, że to wspaniały pomysł.

Następnie król zwołał wszystkich ludzi oraz narody mówiące wszystkimi językami. Była to więc sprawa wagi powszechnej. Król Nabuchodonozor rozkazał, że z chwilą, gdy usłyszą dźwięk różnych instrumentów muzycznych, wszyscy mają paść na twarz i oddać pokłon złotemu posągowi. Chcąc jakoś ich do tego zmotywować, powiedział że ten, kto nie padnie na twarz i nie odda pokłonu, zostanie wrzucony do rozpalonego pieca. To dało wszystkim motywację do wypełnienia rozkazu króla.

W dzisiejszych czasach ten złoty posąg to materializm.

Gdy byłem w Wietnamie w mieście Ho Chi Minh, spotkałem tam pewnego wysokiego rangą katolickiego księdza. Wokół panowało ogromne cierpienie. "Co można zrobić, żeby pomóc młodym ludziom?" - zapytałem. Spodziewałem się, że wskaże na oczywiste potrzeby, które w mieście Ho Chi Minh dostrzegałem wszędzie. Jego odpowiedź zaskoczyła mnie jednak. "Obawiam się, że młodzi ludzie w Wietnamie daje się zwieść zachodniemu materializmowi" - odrzekł mi.

Jakie są twoje cele? Do czego dążysz? Nie chodzi tu o to, co mówimy, lecz o nasze czyny, bo z nich właśnie wynika, komu oddajemy pokłon. Czy ty także kłaniasz się złotemu posągowi, któremu wszyscy inni ludzie oddają pokłon?

Pewnego razu, gdy jechałem wypożyczonym samochodem razem z moją żoną i dwojgiem dzieci, miałem bardzo dziwne przeżycie. W pewnej chwili uświadomiłem sobie, że tak naprawdę niczego nie mam na własność. Nie zrozumcie mnie źle. Mamy z czego żyć; nie jestem biedny. Ale jest naprawdę dziwnie jest mieć rodzinę i nie mieć niczego na własność.

Potem przeżyłem pewien kryzys. Razem z Jodi modliliśmy się, nie wiedząc czy powinniśmy kupić dom. Gdy tak się modliliśmy, pewien biznesmen jechał sobie samochodem i później powiedział nam, że tak silnie odczuł wtedy obecność Boga w samochodzie, że musiał się zatrzymać. Potem poczuł, że Bóg powiedział do niego: "Chcę, żebyś dał Davidowi i Jodi pieniądze na kupno domu".

>> Szadrak, Meszak i Abed-Nego odpowiedzieli, zwracając się do króla Nabuchodonozora: "Nie musimy tobie, królu, odpowiadać w tej sprawie. Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, zechce nas wybawić z rozpalonego pieca, może nas wyratować z twej ręki, królu! Jeśli zaś nie, wiedz królu, że nie będziemy czcić twego boga ani oddawać pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłeś".

Na to wpadł Nabuchodonozor w gniew, a wyraz jego twarzy zmienił się w stosunku do Szadraka, Meszaka i Abed-Nega. Wydał rozkaz, by rozpalono piec siedem razy bardziej, niż było trzeba. Mężom zaś najsilniejszym spośród swego wojska polecił związać Szadraka, Meszaka i Abed-Nega i wrzucić ich do rozpalonego pieca. Związano więc tych mężów w ich płaszczach, obuwiu, tiarach i ubraniach i wrzucono do rozpalonego pieca. Ponieważ rozkaz króla był stanowczy, a piec nadmiernie rozpalony, płomień ognia zabił tych mężów, którzy wrzucali Szadraka, Meszaka i Abed-Nega. Trzej zaś mężowie, Szadrak, Meszak i Abed-Nego, wpadli związani do środka rozpalonego pieca.

Król Nabuchodonozor popadł w zdumienie i powstał śpiesznie. Zwrócił się do swych doradców, mówiąc: "Czy nie wrzuciliśmy trzech związanych mężów do ognia?"

Oni zaś odpowiedzieli królowi: "Rzeczywiście, królu". >>

>> On zaś w odpowiedzi rzekł: "Lecz widzę czterech mężów rozwiązanych, przechadzających się pośród ognia i nie dzieje się im nic złego; wygląd czwartego przypomina anioła".

Wtedy przystąpił Nabuchodonozor do otworu płonącego pieca i (...) powiedział na to: "Niech będzie błogosławiony Bóg Szadraka, Meszaka i Abed-Nega, który posłał swego anioła, by uratował swoje sługi. W Nim pokładali swą ufność i przekroczyli nakaz królewski, oddając swe ciała, aby nie oddawać czci ani pokłonu innemu bogu poza Nim. Dlatego wydaję rozkaz, by bez względu na przynależność narodową, rodową czy język, każdy, kto by wypowiedział bluźnierstwo przeciw Bogu Szadraka, Meszaka i Abed-Nega, został rozerwany w kawałki, a dom jego żeby stał się rumowiskiem. Bo nie ma innego Boga, który by mógł zapewnić ratunek, jak Ten".

Potem król obdarzył zaszczytami Szadraka, Meszaka i Abed-Nega w prowincji Babilonu.

Nie twierdzę, że w posiadanie domu jest czymś złym. Być może kiedyś będę miał dom. Nie mówię, że nie mieć czegoś albo nie mieć pieniędzy jest rzeczą chwalebną. Pytanie jednak brzmi: co z tym zrobimy? Jaki jest cel posiadania? O co walczymy? Dlaczego wkładamy w to tak wielki wysiłek? Przed czym padamy na twarz?

"Panie, nie chcę domu, jeżeli to w jakimkolwiek stopniu przeszkodzi mi w spełnianiu twojej woli" - powiedziałem - "Nie chcę, aby o moim życiu decydowały spłacane raty. Chcę mieć dom tylko wtedy, jeśli nie stanie się to dla mnie przeszkodą. Wolę do końca życia mieszkać w wynajętym mieszkaniu niż nie wypełniać Twojej woli".

Zadziwiające, co może się stać, gdy modlisz się w taki sposób. Ceny akcji posiadanych przez tego biznesmena spadły, więc musiał odwołać, co nam obiecał. A więc uważaj, w jaki sposób się modlisz! Szadrak, Meszak i Abed-Nego to trzej faceci, którzy nie postępowali zgodnie z nakazami systemu. To wzbudziło gniew pewnych ludzi.

Poszli oni do króla Nabuchodonozora i powiedzieli, że Szadrak, Meszak i Abed-Nego nie pokłonili się posągowi. Król bardzo się rozgniewał. Wezwał wszystkich trzech i powiedział im: "Być może nie zrozumieliście dobrze. Powiedziałem, że jeżeli nie oddacie pokłonu, zostaniecie wrzuceni w ogień. Oczywiście mnie nie słuchaliście, bo gdybyście słuchali i rozumieli konsekwencje, pokłonilibyście się. To jest wasza ostatnia szansa. Jeżeli nie oddacie pokłonu złotemu posągowi, zostaniecie wrzuceni do rozpalonego pieca".

Ogromnie mi się podoba odpowiedź Szadraka, Meszaka i Abed-Nega. Chciałbym, żeby tak właśnie wyglądało moje życie. Powiedzieli oni królowi: "Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, zechce nas wybawić z rozpalonego pieca, może nas wyratować z twej ręki, królu! Jeśli zaś nie, wiedz, królu, że nie będziemy czcić twego boga ani oddawać pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłeś". Nawet jeżeli nas nie wyratuje, żadnych kompromisów!

Na Uniwersytecie Auckland w Nowej Zelandii nazywa się kogoś "chrześcijaninem" jeśli chce się go obrazić. Jeżeli chce się nazwać kogoś głupim, idiotą czy czymś innym, mówi się: "Ty chrześcijaninie!" Podobnie jest w Europie, Ameryce i niemal na całym świecie. Ludzie naszym otoczeniu mogą tak łatwo kpić sobie z Boga, bo poszliśmy na kompromis. Nie jesteśmy gotowi wejść w to do końca.

Jeżeli nie wejdziemy w to do końca, nie będzie w naszym życiu mocy Bożej. Żadnych kompromisów! Wybory, których dokonasz teraz, będą obowiązywać do końca twego życia.

Po wrzuceniu ich do pieca ognistego król spojrzał i zapytał: "Czy nie wrzuciliśmy trzech związanych mężów do ognia?"

"Rzeczywiście, królu" - odpowiedziano mu.

"Lecz widzę czterech mężów rozwiązanych, przechadzających się pośród ognia i nie dzieje się im nic złego; wygląd czwartego przypomina anioła" - powiedział król.

Oto ten dumny król, przedtem tak pewny siebie i wydający wyroki, nagle spokorniał. Wtedy Szadrak, Meszak i Abed-Nego wyszli z pieca. Na ich ciałach nie było śladów ognia, ani jeden włos na ich głowach nie był spalony ani szaty ich nie były zniszczone.

Nabuchodonozor powiedział: "Niech będzie błogosławiony Bóg Szadraka, Meszaka i Abed-Nega, który posłał swego anioła, by uratował swoje sługi. W Nim pokładali swą ufność i przekroczyli nakaz królewski, oddając swe ciała, aby nie oddawać czci ani pokłonu innemu bogu poza Nim".

Takie właśnie jest zachowanie prawdziwego rewolucjonisty. W dzisiejszych czasach być radykalnym chrześcijaninem to tak jak iść pod prąd w górę rwącej rzeki.

W naszej kulturze wszystko zmierza dziś w odwrotnym kierunku. Jeżeli myślisz, że możesz być bierny w swojej relacji z Bogiem, to rzeka porwie cię swym prądem razem z wszystkimi. Musisz więc działać, iść pod prąd w górę rzeki. Na tym właśnie polega dziś bycie rewolucjonistą.

Gdy byłem na studiach, pewien biznesmen zaprosił mnie na obiad do bardzo drogiej restauracji. Nigdy nie miałem pieniędzy, więc cudownie było siedzieć na najwyższym piętrze drapacza chmur i spoglądać na miasto. Była to jedna z tych restauracji, w której nawet pomywacze noszą smokingi. Siedziałem sobie więc w tej restauracji i jadłem same smakołyki w towarzystwie młodej kobiety.

Powiedziałem biznesmenowi, że jestem ogromnie wdzięczny za zaproszenie. To był bardzo miły człowiek, ale dziwnie się wtedy zachował - przestał jeść, spojrzał przez okno na miasto i powiedział: "To wszystko może być twoje, jeśli chcesz". Gdy to usłyszałem, miałem wrażenie, jakby mówił do mnie sam diabeł.

Dla czego właściwie chcesz żyć? Czy kłaniasz się złotemu posągowi? Czy marnujesz swoje życie na rzeczy, które nie mają znaczenia? Pamiętam, jak leciałem czteroosobowym samolotem Cesna. Spoglądając przez okno ujrzałem coś, co wyglądało jak pole pełne diamentów.

Powiedziałem do pilota, że to piękny widok i zapytałem, czy nie moglibyśmy lepiej się temu przyjrzeć. Pilot zawrócił i zobaczyłem, że to, co wyglądało jak pole diamentów, było w rzeczywistości wysypiskiem śmieci. Te "diamenty" to było słońce odbijające się w śmieciach.

Jak chcesz wyglądać pod koniec swojego życia? Ja nie chciałbym niczego żałować. Nie mam zamiaru sugerować tu, że zawsze wszystko robiłem dobrze i że w moim życiu nie było kłopotów ani grzechu. Teraz jednak pisząc te słowa wiem, że gdyby nagle nastąpiło trzęsienie ziemi i dach zawalił mi się na głowę, mogę uczciwie powiedzieć, że nie żałowałbym, że tak właśnie przeżyłem moje życie.

Podczas ostatnich piętnastu lat służby Bogu robiłem to, czego Bóg ode mnie chciał, lecz żarliwie modlę się o to, żebym za piętnaście lat mógł znów powiedzieć to samo. Gdy będę już stary, chciałbym móc spojrzeć na moje życie i nie żałować niczego.

Nie chcę kłaniać się złotemu posągowi. Nie chcę marnować mojego życia na robienie rzeczy, które nie mają znaczenia. Chcę być prawdziwym rewolucjonistą. Chcę być sługą Boga w zamian za wszystko co we mnie zainwestował. Nie chcę zaprzepaścić tego, co mi dał. Pragnę podjąć decyzję, że będę występował jak Szadrak, Meszak i Abed-Nego.

Niektórzy z was czytających te słowa mogą teraz być na rozdrożu lub w niebezpieczeństwie odrzucenia swojego przeznaczenia. Chcę was przekonać, żebyście tego nie robili. Odważcie się więc i powiedzcie: "Jezu, z Twoją pomocą przeżyję moje życie dla Ciebie, i nie dam się ponieść z prądem jak wszyscy inni."

kliknij aby wrócic