kliknij aby wrócic

Gdy dorastałem, nie lubiłem zasad. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłem po wyprowadzeniu się z domu rodzinnego, była rezygnacja z wszelkich zasad. Razem z kilkoma przyjaciółmi wprowadziliśmy się do pewnego starego mieszkania. Zdecydowaliśmy, że byłoby świetnie nie mieć żadnych zasad. Jedyna zasada w naszym mieszkaniu brzmiała "Żadnych zasad!" Było świetnie. Jeżeli komuś nie chciało się zmywać naczyń, to ich nie zmywał. Żadnych zasad!

Mieliśmy piekarnik i chciałem upiec sobie ziemniaka. Nigdy przedtem nie piekłem ziemniaka. Ale wtedy bardzo chciałem sobie upiec, więc włożyłem go do piekarnika i zrobiłem to, co według mnie należało zrobić, aby upiec ziemniaka. Ziemniak wybuchł mi w piekarniku. Ale "Żadnych zasad", a mnie nie chciało się czyścić piekarnika. I nie wyczyściłem. Innym też nie chciało się czyścić piekarnika, więc nikt już go więcej nie używał. Po prostu nie mieliśmy ochoty czyścić piekarnika.

Po jakimś czasie wszystkie naczynia w naszym mieszkaniu były już brudne. Nikomu nie chciało się zmywać. Więc naczynia stały sobie brudne. Musieliśmy chodzić jeść do restauracji. Wcale nie żartuję!

Pamiętam, jak przechodząc koło zlewu widziałem na wszystkim zieloną pleśń. Weszło nam w zwyczaj obserwować, jakie nowe formy życia pojawiły się w naszym zlewie. I wiecie co, życie bez zasad wcale nie było takie wspaniałe. Ale my chcieliśmy żyć bez "żadnych zasad".

Gdy stałem się chrześcijaninem, znowu nie chciałem "żadnych zasad", bo takie życie bardzo mi się podobało. Mieszkaliśmy w domu przy uniwersytecie Minnesota. Nazwaliśmy go "dom dla wszystkich". Żadnych zasad. Było super. Urządzaliśmy całodobowe imprezy. W końcu jednak dom wybuchł jak kiedyś ten ziemniak."

Wielu ludzi odniosło obrażenia. Zaczęli się zastanawiać, czy mimo wszystko nie powinny być jakieś zasady. Tak więc i ja zacząłem się zastanawiać: "Kto je wymyśli? Ty? Nie, raczej nie. Ja je wymyślę. Jedno jest pewne, nie chcę żyć według twoich zasad".

Lecz Jezus przynosi nam dobrą nowinę.

Ludzkie drogi prowadzą do zguby. W Księdze Przysłów 14:12 są słowa: "Jest droga, co komuś zdaje się słuszną, lecz w końcu prowadzi do zguby". Nie brzmi to jak dobra nowina, prawda?

Bo to nie jest dobra nowina.

Dobra nowina brzmi, że drogi Boże prowadzą do życia. Moje drogi prowadzą do śmierci, Boże zasady prowadzą do życia. To właśnie jest ta dobra nowina. Bóg dał nam księgę pełną zasad, nazywaną Biblią, abyśmy mogli ich przestrzegać i żyć, a nie zginąć. Jego zasady dają nam wolność.

SŁOWO JEST TARCZĄ

Pewnego razu facet, który pracował z nami w Amsterdamie, wracał od nas do swojego mieszkania i został zaatakowany przez kogoś nożem. Na szczęście miał przy sobie swoją Biblię. Był to jeden z tych wielkich egzemplarzy w masywnej okładce zapinanej na zamek. Rzucił więc w napastnika tą Biblią i trafił go w żołądek. Napastnik stracił dech w piersiach, a nasz przyjaciel uciekł.

W Psalmie 119: 9-16 są słowa:

Jak młodzieniec zachowa ścieżkę swą w czystości?
- Przestrzegając słów Twoich.
Z całego serca swego szukam Ciebie,
Nie daj mi zboczyć od Twoich przykazań!
W sercu swym przechowuję Twą mowę,
By nie zgrzeszyć przeciw Tobie.
Błogosławiony jesteś, Panie.
Naucz mnie Twoich ustaw!
Opowiadam swoimi wargami
Wszystkie wyroki ust Twoich.
Cieszę się z drogi Twych upomnień
Jak z wszelkiego bogactwa.
Będę rozmyślał o Twych postanowieniach
I ścieżki Twoje rozważał.
Będę się radował z Twych ustaw:
Słów Twoich nie zapomnę.

Słowo Boże nie jest po to, aby nas ograniczać czy karać. Bóg daje nam Swoje Słowo, aby uczynić nas wolnymi.

STAŁEM na scenie, z której widać było rosyjskie okręty wojenne w porcie. Przede mną było morze ludzi. Zagraliśmy właśnie kilka utworów i wpadłem na pomysł, że powinniśmy dać im Biblie, które mieliśmy ze sobą. Pomysł był niedorzeczny, bo mieliśmy ich tylko kilkaset, a publiczność liczyła kilka tysięcy ludzi. Nasz gitarzysta zaczął rozdawać Biblie stojącym przed sceną. Nagle ogromna fala ludzi ruszyła do przodu. Jedni zaczęli przeskakiwać przez innych, wybuchły bijatyki na pięści, bo każdy próbował zdobyć dla siebie egzemplarz Biblii..

Wszyscy myśleliśmy, że pozabijają się o te Biblie. Niezupełnie taki był mój stosunek do Pisma Świętego. Nie miałem zamiaru walczyć o nie z ludźmi. Nie myślałem o tym, żeby ukraść Biblię mojemu pastorowi. Nawet jej nie czytałem, zanim nie zacząłem się bać.

Gdy miałem dwadzieścia jeden lat, odkryłem, że świat nadprzyrodzony rzeczywiście istnieje. I to odkryłem nie dobry świat nadprzyrodzony, lecz ten zły. Bałem się tak bardzo, że zacząłem czytać Biblię i kierować się tym, co w niej było napisane. Moje życie się odmieniło. Miałem zamiar studiować filozofię na Uniwersytecie Minnesota, lecz zacząłem czytać Biblię, a ona zupełnie zmieniła moje życie. Odkryłem Jezusa jako Osobę, co wcześniej wydawało mi się niemożliwe.

Większość tego, co Bóg pragnie nam powiedzieć, objawia nam poprzez Biblię. Musimy ją znać. Potrzebujemy, żeby nas chroniła. Co to właściwie oznacza, że Biblia ma nas chronić? Myślicie może, że chodzi mi o to, żeby nosić dużą Biblię, której można używać do bicia ludzi. Nie to mam na myśli, choć Biblia mogłaby być bardzo skuteczną bronią, jeśli jest to jeden z tych egzemplarzy z okładką zapinaną na zamek.

Popatrzcie na Ewangelię Św. Mateusza (24:23). Jezus mówi w niej:

"Wtedy jeśliby wam kto powiedział: Oto tu jest Mesjasz albo: tam, nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych. Oto wam przepowiedziałem".

W zasadzie chodzi tu o to, że pojawi się wielu fałszywych proroków.

Na studiach spotkałem kogoś, kto twierdził, że jest siódmym aniołem z Apokalipsy Św. Jana. Dokładnie tak! I chciał mnie poznać! Pomyślałem sobie: "Ciekawie byłoby poznać anioła z Apokalipsy". Ten anioł miał ochotę na pizzę, więc udałem się do pizzerii. Anioł z Apokalipsy już tam był. Miał brodę. Pomyślałem, że świetnie jest widzieć, że aniołowie mają brody. Nie tylko miał brodę, ale także palił papierosy. Anioł powiedział mi, że jego brat, który też tam był, to Jezus. Powiedział mi, że powinienem słuchać Jezusa.

To mnie bardzo zniechęciło, bo wyobrażałem sobie, że Jezus jest bardziej imponujący. Pomyślałem sobie: "Ten facet wygląda jak tchórz". Ale znałem Biblię, więc przeczytałem mu ten werset ze Św. Mateusza (24:23). Wtedy ten anioł i jego brat postanowili, że już nie będą ze mną rozmawiać.

Pewnego razu siedziałem w samolocie obok pewnego chrześcijanina, który chciał wiedzieć, czym się zajmuję. Powiedziałem mu i dodałem "Może przyjdzie pan na któryś z naszych koncertów i przyprowadzi ludzi z pańskiego kościoła". Po chwili przerwy, z poważnym i świętoszkowatym wyrazem twarzy, odpowiedział: "Nie sądzę, żeby to było możliwe".

"Dlaczego"? - zapytałem.

"W naszym kościele robimy wszystko tak, jak jest napisane w Biblii".

"Co pan ma na myśli"? - spytałem.

"Chwalimy Boga tylko a capella" - odpowiedział.

Wiedziałem, że Pismo Święte wcale tak nie nakazuje. Mówi, żeby wielbić Boga przy użyciu wszelkich instrumentów, że Boga można wielbić cicho albo głośno, przy albo bez pomocy instrumentów muzycznych. Niech wszystko, co żyje, chwali Boga.

"Niech grają mu na bębnie i cytrze" - Psalm 149:3

"Chwalcie Go dźwiękiem rogu,
Chwalcie Go na harfie i cytrze!
Chwalcie go bębnem i tańcem,
Chwalcie go na strunach i flecie!
Chwalcie go na cymbałach dźwięcznych,
Chwalcie go na cymbałach brzęczących!
Wszystko, co żyje, niech chwali Pana!
- Psalm 150: 3-6

Tekst utworu "Niech wszystko, co gra, chwali Pana" zespołu NO LONGER MUSIC

Alleluja, chwalmy Pana,
chwalmy Pana
Z odtwarzacza płyt i wideo
Chwalmy Pana gitarą i syntezatorem
Chwalmy Pana na liście przebojów
Chwalmy Pana w dyskotece
Niech wszystko, co gra, chwali Pana.
Chwalmy Pana z wieży stereo na cały głos
Chwalmy Pana bez sprzętu
Chwalmy Pana gitarą basową i break dance'm.
Niech wszystko, co gra, chwali Pana.

Nie miałem ochoty wyjaśniać mu, co naprawdę mówi Pismo Święte. Zamiast tego udałem, że właśnie dowiaduję się czegoś nowego. Powiedziałem: "Ach, to bardzo interesujące. Ale gdzie w Biblii jest napisane, że można latać samolotem"? Po tym nie chciał już więcej ze mną rozmawiać.

Kiedyś po koncercie jedliśmy kolację w towarzystwie pewnych ludzi, którzy przygotowali sporo smacznego jedzenia. Nałożyłem sobie na talerz bardzo ładny kawałek jagnięcia i podałem półmisek kobiecie siedzącej obok mnie. "Nie, dziękuję - powiedziała - jestem wegetarianką".

"Ach, tak? A dlaczego?" - zapytałem.

"Bo Pismo Święte mówi, że nie wolno jeść mięsa" - odpowiedziała. Z jej zachowania wynikało jasno, że czuje się lepsza od wszystkich innych osób przy stole, którzy zajadali mięso z wielkim apetytem. (Wiem, że jest wiele istotnych powodów, dlaczego nie je się mięsa: bo jest niewłaściwie przetwarzane albo niektóre osoby lepiej się czują będąc wegetarianami. Lecz mówienie, że jest to sprawa wiary, jest sprzeczne z Pismem Świętym. Wegetarianin wcale nie jest lepszy pod względem duchowym od kogoś, kto je mięso). "Niech się pani nie martwi" - powiedziałem - "akceptuję panią, choć pani wiara jest słaba".

"Co to ma oznaczać"? - zapytała.

Widać było, że jest coraz bardziej poirytowana. Pokazałem jej fragment z Listu do Rzymian (14:1-4):

"A tego, który jest słaby w wierze, przygarniajcie życzliwie, bez spierania się o poglądy. Jeden jest zdania, że można jeść wszystko, drugi, słaby, jada tylko jarzyny. Ten, kto jada [wszystko], niech nie pogardza tym, który nie [wszystko] jada, a ten, który nie jada, niech nie potępia który jada; bo Bóg go łaskawie przygarnął. Kim jesteś ty, co się odważasz sądzić cudzego sługę?

Po tym nie chciała już więcej ze mną rozmawiać.

Powinniśmy znać Pismo Święte. Wielu ludzi bardzo zwraca uwagę na swoje uczucia. Przez pryzmat własnych uczuć osądzają, czy jakaś prawda duchowa jest słuszna, i na tym opiera się ich relacja z Bogiem.

W Liście do Galatów 1:6-8 są słowa:

"Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy, niech będzie przeklęty"!

Czy to, co napisał tu Św. Paweł, nie jest zdumiewające? Nawet gdyby anioł przyszedł do was i oznajmiał jakąś prawdę duchową, nie mającą pokrycia w Słowie Bożym, nie powinniście go słuchać. Ale wielu z nas nie zna Biblii i dajemy się ponieść uczuciom. Pozwalamy, żeby inni ludzie mówili nam, co mówi Bóg. To sprawa emocji.

Chcę żebyś wiedział, że relacja człowieka z Bogiem nie opiera się na emocjach. Nasze emocje są dla Niego ważne. Pan Bóg wie, że jesteśmy istotami uczuciowymi, lecz nie to czyni prawdziwą naszą relację z Nim. Ona jest prawdziwa, bo jest faktem. Faktem historycznym. Fakty historyczne i wykopaliska potwierdzają wiarygodność Biblii. Czy nasz związek z Jezusem opiera się więc na emocjach czy na Piśmie Świętym?

W I Liście do Tymoteusza 4:1 jest napisane:

"Duch zaś otwarcie mówi, że w czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary, skłaniając się ku duchom zwodniczym i ku naukom demonów".

Dlaczego ludzie będą tak postępować? Ponieważ ich związek z Bogiem opiera się na uczuciach, a nie na Słowie Bożym. Na emocjach. Nie na prawdzie zawartej w Biblii, lecz na objawieniach i wizjach.

Nie twierdzę, że Bóg nie pragnie mówić do nas poprzez nasze emocje, lecz jeżeli nie potrafisz rozpoznać głosu Bożego, to masz problem. Jesteś wtedy zależny od innych ludzi i nie będziesz umiał rozeznać, czy mają rację. Niektórzy uważają, że jeśli coś dotyczy duchowości, to jest słuszne i prawdziwe. Ale to nieprawda.

Rozmawiałem kiedyś z moimi sąsiadami, którzy nie są chrześcijanami. Ich myślenie pozostaje pod dużym wpływem epoki New Age. Opowiadali mi kiedyś o swojej przyjaciółce, umierającej na raka. Ona także jest pod wpływem tego rodzaju myślenia. Teraz ma guza w gardle, który w każdej chwili może ją udusić. Nie można jej operować. Mój sąsiad powiedział: "Wiesz, po prostu nie mogę tego zrozumieć. Ona wie, że istnieje moc większa niż to życie. Ale jest taka przerażona. Tak bardzo się boi. Nie ma żadnego oparcia. Nie ma spokoju. Nie mogę tego zrozumieć, bo myślałem, że w takiej chwili będzie pełna siły"!

Widziałem po wyrazie jego twarzy, że był zmartwiony, bo jego życie oparte było na takich samych duchowych emocjach, a nie na faktach.

Zachęcam cię do czytania Słowa Bożego. Zapewniam, że jeżeli będziesz je czytać, ono radykalnie odmieni twoje życie. Mogę ci to zagwarantować.

kliknij aby wrócic